O śmierci

Autor: Irena Kołtun, Gatunek: Proza, Dodano: 23 marca 2013, 19:09:11, Tagi:  czas śmierć święta matka fantastyka

Przyszłość zaczęła wylewać się z kalendarza już w połowie ferii świątecznych. Najpierw czuć było wilgoć w całym mieszkaniu. W połączeniu z wytężoną pracą kaloryferów dawało to efekt tropikalnej duchoty. Trzeba było wietrzyć. Matka złościła się, że pieniądze na ogrzewanie wyrzuca się w błoto. Potem pojawiła się niewielka kałuża pod wiszącym kalendarzem. Z każdym dniem anektowała coraz większą przestrzeń podłogi.  Martwiliśmy się o klepki, miały z piędziesiąt lat, a teraz nie ma takich dobrych. Z upływem czasu przyszłość sięgła już do kostek. Zapomnieliśmy o klepkach, żałowaliśmy dywanów. Gdy brodziliśmy po pas, matka rozpoczęła skrupulatne wyliczenia, co do kosztów malowania. Dywany w obliczu takiego kataklizmu to drobiazg. O dziwo jednak, gdy poziom sięgnął szyji, przestała się tym przejmować. Nikt się już tym nie przejmował po prawdzie. Pierwszego dnia po feriach całe mieszkanie po sufit było wypełnione przyszłością. Odkąd pojawiła się kałuża, przewidywaliśmy ten moment i nawet oczekiwaliśmy go. Wszyscy spodziewali się, że wtedy rzeczywistość pęknie na pół i to, co pozostało z tyłu, runie w przepaść. Cóż, nawet jeśli tak się stało, obyło się bez apokaliptycznych znaków na niebie, czy chociaż pospolitych fajerwerków. Nic się nie stało. Prawie nikt nie utonął. Klepki się nie spaczyły. Meble nie dryfowały po pokojach. Tynk był na swoim miejscu. Nie pamiętaliśmy, że ledwie tydzień temu nasze mieszkanie wypełnione było inną substancją. Ciecz była teraz naszym powietrzem. Tylko czasem dało się wyczuć słodkawy, gnilny posmak rozkładającego się topielca - Świąt Bożego Narodzenia Anno Domini 2000.

Komentarze (10)

  • dobry start

  • Matka złościła się, że pieniądze na ogrzewanie wyrzuca się w błoto. Potem pojawiła się niewielka - spore nagromadzenie "się".
    A poza tym drobiazgiem tekst bardzo dobry.

    • N. F.
    • 23 marca 2013, 19:57:41

    Święta Bożego Narodzenia to, jak niektórzy twierdzą, trymf życia nad śmiercią;). w tym kontekście Pani tekst byłby przewrotny. Nie wiem, czy to zamierzona przewrotność (oby), czy przypadkowa. Warsztat pisarski wygląda nieźle, ale ja oceniam nie tylko warsztat, ale też to, co z tego warsztatu wychodzi.

  • Dziękuję bardzo za uwagi! Zwłaszcza, że to mój pierwszy tekst :) Jak najbardziej zamierzone! Rok 2000 też jest nieprzypadkowy :)

  • czyta się bardzo dobrze, witamy w świecie liternetu;-)

  • Szyi :)

  • Haha, Krzysiek czuwasz! Rzeczywiście.

  • ups...

  • Cóż... zdarza się :). Ale jak kilka osób nie dostrzega takiego babola, to znaczy, że tekst jest dobry.

  • Super. Gratuluję.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się